Zasiadam do Was po kolejnej długiej przerwie. Wiem, że niektórzy tęsknili! Zastanawiam się tylko jak mam napisać tego posta.. Czy połączyć w...
tournée po Polsce
Kiedy byłam w trzeciej liceum moja klasa została zaproszona na spotkanie z osobą, która promowała studia za granicą. Od dziecka wiedziałam, ...
Targi edukacyjne z eduABROAD
Dysharmonia to oczywiście przeciwieństwo harmonii, niezgodność elementów układu, brak współdziałania pomiędzy nimi, brak uporządkowania. W ...
Concept Design- życie bez metek
Powroty do szkoły po wakacjach dla jednych są trudne, dla drugich długo wyczekiwane. Ja byłam tym drugim przypadkiem dopóki nie przyszłam na...
welcome back
Od poniedziałku teoretycznie zaczęliśmy nowy projekt- IN SYNC, który ma polegać na współpracy klasowej. Razem mamy znaleźć temat, który dotyczy przemysłu modowego, ale od strony purchasingu. Możemy korzystać z mediów, książek i wykładów.
Wiadomo pierwszy dzień polega na zapoznaniu się nie tylko z materiałem, programem, ale również z ludźmi. W Danii nie ma oficjalnego rozpoczęcia roku, po prostu przychodzisz na zajęcia. Od razu Was uprzedzam, że u nas jest tylko 7 osób na kierunku.! Huhu "idealne" warunki na opuszczanie zajęć.. Podejrzewam, że nasi nauczyciele dadzą radę i nauczą się 7 nazwisk.. Także wesoło nie jest, same kobiety, ale myślę, że dam radę.
Jeżeli chodzi o to jak wyglądają zajęcia to nic się nie zmieniło. Już w poniedziałek dostaliśmy pierwszą "zapchaj dziurę", czyli wykłady, które nic nie wnosiły do naszej edukacji, a musieliśmy na nich być. Wczoraj już było dużo lepiej. Wykłady mieliśmy z osobami pracującymi w modowym przemyśle. W ciągu całej mojej szkolnej kariery 6x słuchałam wykładu na temat Bestsellera. Ale od przybytku głowa nie boli, prawda.? ;)
Dzisiaj nareszcie zaczęliśmy zajęcia w grupach. Wyjątkowo nam to szybko poszło i po 2h mieliśmy gotową prezentację na jutro. Bo jutro Moi kochani prezentujemy tematy, które chcielibyśmy zgłębić i do których chcielibyśmy się odnieść przy zadaniu drugim. Nasz grupa wybrała CSR w modzie. Ja jak zwykle dobra duszyczka chcę bronić ludzi, także Human in CSR.
W ogóle wiecie, że za ludzie produkujący magiczne Iphony i Ipady dostają ok $2/h.?! Większość z nich po całym miesiącu pracy nie stać na "normalne życie" bo zarabiają niecałe 200 dolarów miesięcznie.? Dodatkowo robią 40h nadgodzin w tyg, ogółem pracują 80-100.. Masakra, ale ważne, że Apple sprzedaje te telefoniki je za tysiące :D
Naprawdę im dłużej siedzę w tym, im więcej o tym czytam i się uczę tym bardziej jestem przerażona. Wiecie, że teraz większość firm zaczyna produkować ubrania i dodatki w Kambodży, bo tam jest taniej niż w Chinach.? Ludzie tam nie protestują..
Ale o tym więcej już jutro ;)
Obiecałam sobie (po raz setny), że zacznę traktować swojego bloga na poważnie. Ostatnio zauważyłam, że za bardzo lubię coś zaczynać i tego n...
new plan
W końcu nie wszystko jest na mojej głowie. Już drugi dzień żyję sobie jak księżniczka. Wysypiam się, nie wkurzam się co pięć minut i mam wię...
day by day
Jak już część z Was widziała chcemy zmienić mieszkanie. Po pierwsze mamy 34m^2 (wiem, to jest dużo na dwie osoby), ale moja kuchnia jest połączona z przedpokojem. Mam tam dosłownie zlew, kawałek płyty i 2 palniki, 2 szafki, a piekarnik trzymam w szafie w dużym pokoju. Mała już coraz więcej je, ja kocham gotować i po prostu już nie wytrzymuję psychicznie kiedy chcę coś pozmywać czy ugotować i bujam się między "blatem" a podłogą, bądź mam wszystko rozłożone na krzesłach. Ponadto pokoje są przejściowe, więc kiedy mamy gości odczuwam dyskomfort. A po trzecie najważniejsze za dużo za nie płacimy. Znalazłam mieszkanie, gdzie będziemy płacić 200zł więcej i mamy 4 pokoje. Huhuh. Dzisiaj nawet dostałam ofertę, więc w przyszłym tygodniu idziemy oglądać. Już marzę o przeprowadzce. I dosyć mam studenckich mieszkań.
Dzisiaj Juleczka pierwszy raz była w żłobku. Początkowo bałam się o nią, ale ona jest tak otwarta na ludzi, że szok. Od razu poszła się bawić, w ogóle nie zwracała na mnie uwagi. Nawet sama zaczęła jeść, bo w Danii dzieci od małego uczone są, że muszą jeść same. Nikt ich nie karmi i nie skacze nad nimi. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej strony jak każda mam chciałabym, żeby moje dziecko było tam najważniejsze.
W szkole jak to w szkole. Raz jestem, raz mnie nie ma. Teraz zaczynamy nowy projekt, także zapowiada się ciekawie. Sustainability, czyli o ekologii w modzie. Przez pierwszy tydzień mamy same wykłady, potem pracę w grupach nad raportem i jak zawsze kończymy prezentacją. Kolejny raz jesteśmy w grupach z ludźmi z różnych kierunków, także każdy wnosi coś nowego do projektu. Dzisiaj zaczęliśmy od wykłady na temat zużywania wody. Jak lepiej prać, co robić, czego nie robić. W sumie taki wykład daje do myślenia. Na co dzień nie myślisz aż tak o ekologii. Ja staram się segregować śmieci, oszczędzać wodę, oddawać ciuchy do recyklingu, ale wiem, że to i tak mało. Trochę mi przykro, że z każdym rokiem nasza planeta coraz bardziej cierpi przez nas, ale nie ja posiadam wielkie koncerny, które wszystko niszczą. Także jestem kroplą w oceanie możliwości.
Oo. I na pewno zdziwi Was to, że zapisałam się na duński.! Tak, tak ja. W końcu. Stwierdziłam, że trochę głupio jak moje dziecko będzie przychodziło do domu i mówiło coś po duńsku, a ja nie będę tego rozumiała. Także chodzę, ale jest to ciężki język. Mamy dwóch nauczycieli i każdy z nich inaczej wymawia słowa. Grr można oszaleć. Długa droga przede mną, ale mam motywację.!
Tyle się u nas dzieje, że sama czasami nie potrafię tego wszystkiego ogarnąć. Od dwóch tygodni jesteśmy już we troje. Patryk trenuje w kl...
studia, dom, dziecko, mąż, praca
Od dwóch tygodni jesteśmy już we troje. Patryk trenuje w klubie, ja studiuję, a Julka robi wszystko na co ma ochotę. Pierwsze dni razem były mega ciężkie. Nie mogłam się przyzwyczaić, że jest nas o jedną osobę więcej. Tu jego rzeczy, tam moje rzeczy, tu już coś nie na swoim miejscu. Myślałam, że oszaleje. Mała też sobie poprzestawiała ładnie porę chodzenia spać. Wszystko nagle było inaczej. Ale już jest dobrze. Zaczęliśmy się uzupełniać. Czasu wolnego dla siebie nadal nie mam, bo wiadomo, że zawsze coś trzeba zrobić, ale jest okay.
A żeby było mało to jeszcze szukam pracy, bo uwaga uwaga.. ukradli mi NOWY rower.! Dosłownie, spod domu w sobotę. Już zrobiłam wszystko co w mojej mocy. Przez dwa dni jeździliśmy z Patrykiem w poszukiwaniu roweru po wszystkich studenckich osiedlach, nawet byłam w piekarni obok sprawdzić nagrania z monitoringu, zgłosiłam to na policję i dupa. Roweru nie ma. Także fajnie by było popracować trochę, żeby na niego zarobić. Bo teraz jestem zdana na Patryka, na ciocio-nianię albo na autobus (gdzie jeden kurs kosztuje 12zł). A tak się cieszyłam, że mam piękny, miętowy rower, który kupiłam w okazyjnej cenie. Następnym razem chyba kupię brzydki, zardzewiały, żeby tylko nikogo nie kusił. Ale mówię Wam, byłam tak zła, rozczarowana, że aż się popłakałam. Nie miałam w planach kupna drugiego. I najlepsze jest to, że zdążyłam polubić jazdę na rowerze. Po prostu pech mnie dopadł.
W szkole mam więcej wolnego niż myślałam. Chociaż patrząc na to, że semestr się kończy to już wyczuwam, że jestem na drodze "od projektu do projektu". Także tylko patrzeć jak się wszystko zacznie. Dzisiaj pierwszy raz byłam w szkole z Juleczką :D Nie miałam zajęć tylko pracę w grupach. Nie powiem, bo trochę się martwiłam jak zareagują ludzie. Nie chciałam skupiać na sobie wścibskich spojrzeń i nie chciałam być tematem do plotek, ale ku mojemu zdziwieniu większość osób zaczepiała Juleczkę i wszyscy mega serdecznie się z nią obchodzili. Po dzisiejszym dniu myślę, że ma nawet więcej znajomych niż ja. Tak samo było kiedy poszłam do administracji. Wszystkie babeczki zachwycały się Julką i nawet oferowały swoją pomoc gdybym nie miała co z nią zrobić. To jest niesamowicie miłe, że ludzie tak Cię wspierają i chcą pomóc. Aktualnie to mam tyle ciocio-nianiek, że czasami nie wiem do kogo pisać :)
Mam jednak nadzieję, że wkrótce Julka zostanie przydzielona do przedszkola i problem sam się rozwiąże. Jeszcze trzymam mocno kciuki, żeby Patryk znalazł klub i wszystko będzie idealnie ;)
Śmiesznie jest być nową w klasie. Po prostu sobie przyjść, usiąść i skupić na sobie zdziwione spojrzenia ludzi. Z tego co już słyszałam to w...
New Girl
Dzisiaj stwierdziłam, że dorosłam i dojrzałam do tego. Na pierwszym roku nie miałam takiego parcia na naukę. Owszem coś tam się uczyłam, ale bardzo rzadko to wychodziło z mojej własnej potrzeby, a z obowiązku. A teraz.? Sama siadam do książek, czytam, robię notatki, chcę się czegoś nauczyć. Ten gap year był naprawdę potrzebny dla mnie. W końcu przez całe 12 lat człowiek się uczył i wiadomo, że w końcu potrzebuje odpoczynku. Teraz wiem, że ta uczelnia i te zajęcia dadzą mi to czego chcę. Po prostu muszę się skupić i mam nadzieję, że ta chęć nauki mi nie minie, bo lubię siebie taką.
Także pierwsze zajęcia z makroekonomii i purchasingu za mną. Nawet pochwalę się, że aktywnie brałam udział w zajęciach.! Żadne dane, liczby mi nie są straszne, dam radę.! Boję się jedynie, że będę musiała uczyć się późnymi wieczorami jak Juleczka pójdzie spać. Inaczej mi nie da. Jak tylko łapię za laptopa od razu zaczynają się piski i wzrasta zainteresowanie moją osobą. Ale cóż. Tak to już jest.
Nawiązując do mojej małej Juleczki to uwaga uwaga dzisiaj kończy 10 miesięcy.!!!
Ten czas za szybko leci. Oglądałam sobie zdjęcia jak była malutka, drobniutka, a tutaj taka dziewczynka biega po mieszkaniu. Teraz widać jak bardzo się zmienia. Już ma tyle włosków, taka jest sprawna, szybka i coraz więcej rozumie, umie. Najlepsze są momenty jak testuje moją cierpliwość. Albo jak mówię pokaż nosek, a ona pokazuje uszko, bo nagle wszystko jej się myli. Taki mały rozkoszniak.!
Kocham ponad wszystko.!
Już drugi tydzień "jestę" studentem i co z tego mam.? Całe dnie w domu i self-study.! Nie powiem, bo to jest idealna możliwość, ż...
"jestę" studentem
Nie powiem, bo to jest idealna możliwość, żeby studiować i wychowywać dziecko. Czasami mam wrażenie, że ten plan został ułożony specjalnie dla mnie. Przynajmniej na ten miesiąc.
Mimo, że to dopiero drugi tydzień szkoły, czuję, że w końcu coś robię, na nowo jestem sobą. To siedzenie w domu i wymyślanie sobie co tydzień nowego zajęcia dobijało mnie. Teraz nie wiem w co ręce włożyć, ale to jest to co lubię. No dobra może nie to, że mam strasznie dużo zadane, ale mam zajęcia z photoshopa i illustratora, a przez to, że nigdy wcześniej nie używałam tych programów jestem słaba. Mam do zrobienia na piątek kalendarz na 2015r, gdzie każdy miesiąc ma być złożony z trzech różnych zdjęć, obrobionych i podrasowanych. Myślę, że to co zrobiłam nie jest powalające, ale uwierzcie, że nad jednym miesiącem siedziałam prawie godzinę. CZARNA MAGIA.!
Jeżeli chodzi o Juleczkę to jest cudownym dzieckiem i temu nigdy nie zaprzeczę. Codziennie wymyśla coś innego. Ostatnio testuje swój głosik. Jejku takie dziwne dżwięki wydaje, że szok. Teraz jak sama mieszkam nie muszę się o nic martwić także więcej czasu spędzam z małą. Czuję, że moi sąsiedzi mają nas dosyć, ale nie ma nic przyjemniejszego od zabawy z takim brzdącem. W sumie to sama czasami mam wrażenie, że jestem większym dzieckiem niż ona. Mówię Wam, jestem dumna, że mam taką córeczkę.!
Zapewne kolejny post będzie za jakiś czas, bo nie jestem wstanie wszystkiego robić sama, ale nie rezygnuje z bloga. W końcu to moje drugie dziecko ;)
Podsumowując ten wpis.. Ameryki nie odkryłam, ale naprawdę ciężko jest samemu wychowywać dziecko.!
Śpijcie dobrze.! ;*
Niebawem będzie konkurs na Just M, także zaglądajcie czasami.! :*
Pierwszy dzień w nowym miejscu jest zawsze stresujący. Mimo, że szkołę znam, połowę ludzi również, to nie powiem, że się nie stresowałam. ...
Pierwszy dzień w nowo-starej szkole.
Szkoła jak szkoła. Najbardziej stresowałam się Juleczką .Pierwszy raz została z kimś sama na tak długo. Już w drodze do szkoły płakałam z tęsknoty. Jestem z nią tak związana, że naprawdę strasznie mi ciężko ją zostawić chociaż na chwilę. Zwłaszcza teraz kiedy jesteśmy tutaj same, bez babć, dziadków, Patryka. Wszystko robimy razem. 100% siebie jej poświęcam. Razem śpimy, oglądamy bajki, bawimy się. Muszę się pochwalić, że Julka nawet polubiła się przytulać. Codziennie rano jak już się budzi to się tak wtula we mnie i sobie tak leżymy przytulone. Wiadomo, że jest ciężko bo jestem sama i teraz wiem, że sprząta się jak się ma czas, a nie ochotę. Jednak mała naprawdę jest grzeczna i spokojna. Czasami ma humorki, jak każde dziecko, ale jest cudowna. Teraz kiedy nauczyła się stawać przy meblach muszę mieć oczy wszędzie. Jest bardzo ruchliwa. A jaka gada.! Takie sylaby składa, że szok. Jeszcze w mieszkaniu mamy echo i czasami lubi sobie popiszczeć. Są takie wieczory, że cieszę się, że poszła spać i delektuję się ciszą, bo wszystkie zabawki są wyłączone i nikt mi do ucha nie piszczy.
Zajęcia były całkiem w porządku. Mieliśmy zorganizowaną przez szkołę konferencję dla osób które są na purchasingu. Byli przedstawiciele z Jack & Jones, KABOOKI oraz Actona Company. Mówili dużo o tym gdzie mają swoich dostawców, jak przebiega cały SCM. Może nie było to super interesujące, ale można było się co nie co nauczyć z tych prezentacji. W ogóle już nie pamiętam kiedy ostatni raz robiłam notatki na zajęciach i chętnie słuchałam. Naprawdę mega mi tego brakowało i jestem szczęśliwa, że wróciłam.
Początkowo siedziałam sama,bo mało kogo znam, ale szybko poznałam dwie polki, z którymi będę teraz na roku. Jedna nawet pisała do mnie w sprawie szkoły, także podwójnie się cieszę, że miałam okazję poznać. Ponadto też widziałam kilka znajomych twarzy, którzy mnie serdecznie przywitali i wypytywali o Juleczkę. Pozytywny dzień ;)
W poniedziałek kolejne zajęcia. Photoshop i ilustrator. Zobaczymy jak to będzie :D
O.! Cóż to za szczęście, ostatni egzamin zdany i mogę się teraz rozkoszować moim macierzyńskim. Pół nocy nie mogłam spać, bo cały czas cho...
last exam
Pół nocy nie mogłam spać, bo cały czas chodziły mi po głowie fragmenty raportu. Strasznie bałam się, że stres mnie zje i zapomnę o czym chcę mówić. Zwłaszcza teraz kiedy im więcej mówię tym szybciej się zapowietrzam (dosłownie). Bałam się też pytań. Wiadomo, że pisząc raport piszesz o wielu rzeczach i niekoniecznie zwracasz aż tak na to uwagę. Coś co dla Ciebie jest oczywiste dla nauczyciela jest świetną okazją do sprawdzenia czy aby na pewno to rozumiesz. Niestety często te oczywiste, najprostsze pytania okazują się tymi najgorszymi.
I tego się obawiałam najbardziej, że zapytają o coś do czego ja nie przywiązałam za bardzo uwagi i nie będę umiała tego wytłumaczyć. Ale na szczęście moje pytania były super.
Pytali mnie w zasadzie o to co robiłam w firmie. Wszyscy wiecie, że przez ciążę nie mogłam być codziennie na praktykach, ale mój szef był mega wyrozumiały i wysyłał mi zadania na emaila. W zasadzie w firmie spędziłam trzy tygodnie na dziewięć. Z jednej strony cieszę się, bo się nie męczyłam, ale z drugiej strony mam niedosyt, ponieważ myślę, że mogłam jeszcze więcej się nauczyć. Oczywiście były dni kiedy siedziałam 7h na Fb, ale wiadomo, że zawsze mogło się coś wydarzyć co by było super lekcją dla mnie.
Od samego początku mogłam poczuć się jak pełnowartościowy członek firmy. Zostałam potraktowana z szacunkiem. Fakt, że szef i mi zaufał i pozwolił mi negocjować ceny, robić zamówienia etc bardzo mi dzisiaj pomógł. Nawet nauczyciele byli zdziwieni, że miałam taką okazję, ponieważ większość staży jest na zasadzie przynieś, zanieś, podaj.
Szkoda tylko, że ja nie skupiłam się aż tak na tym i nie oparłam na tym raportu. Wybrałam model, dzięki któremu przedstawiłam cały profil firmy, a mogłam to zrobić na własnym doświadczeniu, ale następnym razem będę mądrzejsza.
Podejście nauczycieli było super. Jak zwykle stresowałam się bez potrzeby. Chyba zawsze najgorszy jest ten moment kiedy czekasz na swoją kolej. Potem już jakoś leci. Kiedy weszłam do klasy jeden z nauczycieli od razu mi pogratulował ciąży, pytał kiedy poród, jakie imię, etc. I szczerze powiem, że to bardzo mnie odstresowało. Zwykła, niezobowiązująca rozmowa a ile zdziałała. Prezentacja poszła mi bardzo sprawnie. Nawet nie użyłam notatek, które miałam ze sobą. Na koniec usłyszałam bardzo dużo miłych słów. Stwierdzili, że to była najlepsza prezentacja dotychczas, że mam dużo pozytywnej energii i sprawiłam, że zainteresowali się tą firmą. Tego mi chyba było trzeba, że ktoś pochwalił moją pracę^^
Zdecydowanie stres nie był potrzebny, ale postaram się o tym pamiętać przy następnym egzaminie za jakiś rok.! ;)
Nareszcie nadszedł ten dzień, kiedy wszystko wróciło do normy. W ostatnim tygodniu moje szczęście postanowiło do mnie powrócić. Dostałam d...
internship
W ostatnim tygodniu moje szczęście postanowiło do mnie powrócić. Dostałam dwupokojowe mieszkanie i od 1 października się przeprowadzam. Moja prośba o pozwolenie na auto ma być rozpatrywana przez kolejne pół roku, więc teoretycznie mogę jeździć tutaj. Wczoraj wreszcie siadłam i napisałam sobie całą prezentację na egzamin. I nareszcie dzisiaj stało się to na czym najbardziej mi zależało- dostałam staż w Herning.! Firma This socks postanowiła mnie zatrudnić na 9 tygodni. W piątek miałam u nich rozmowę i chyba przekonałam do siebie szefa. Ponadto okazało się, że mają swoich dostawców w Polsce i ktoś kto mówi w tym języku jest na wagę złota ;)
Mega mega się cieszę, ponieważ w sprawie stażu aplikowałam w ponad 500 firmach w Danii, Oslo, Anglii, a nawet już w Polsce. Większość firm była tak zajęta, że nie odpisała mi nawet na emaile i wtedy wpadłam na pomysł, żeby zacząć pisać na FB do nich. Mój pomysł okazał się być idealny, bo nagle dostawałam odpowiedzi co prawda negatywne, ale to już jakiś początek. Także taka moja rada: jak nie drzwiami to oknem.. jak nie przez email to przez fb. Aby się udało ;)
Dodatkowo ustaliłam z szefem, że mogę wziąć tydzień wolnego w sierpniu i na spokojnie polecieć do Anglii na chrzciny mojego kuzyna. Nareszcie wszystko się pięknie ułożyło.!
W tym tygodniu jeszcze tylko zaliczyć egzamin i mogę spokojnie jechać do domku.!
Nie mogę się doczekać. Odliczam dni, godziny i minuty..
Cóż to był za dzień. Dzisiaj mieliśmy wstępne prezentacje, po których zaliczeniu możemy kontynuować pracę nad naszymi indywidualnymi preze...
presentation
Dzisiaj mieliśmy wstępne prezentacje, po których zaliczeniu możemy kontynuować pracę nad naszymi indywidualnymi prezentacjami na egzamin. Moja grupa jak już wcześniej wspomniałam wybrała kolekcję dla mam w oparciu o firmę Vero Moda. Prezentację powinniśmy mieć o 9:55, ale zaczęliśmy o 10:30, standardowo opóźnienie. Przez 10 min opowiadałyśmy co mamy zamiar robić etc. Okazało się, że żadna z grup nie zrozumiała zadania. Wcześniej dostaliśmy taki artykuł o trendach i musieliśmy je wdrążyć w raport. Niestety nikt nie powiedział (nawet jak się pytaliśmy), że te trendy mają być w main question i naszych sub-questions. Także po 20 min produkowania się musieliśmy zmienić większość. Na szczęście pochwalili nas za całą pracę. Moja część okazała się być bardzo dobrze napisana i model, który użyłam w prezentacji ewidentnie był na tak. Szczerze powiem, że obawiałam się tej mojej części i do końca nie byłam przekonana, ale wszystko wyszło dobrze ;)
Po prezentacji szybko musiałam oprowadzić gości po TEKO. Okazało się, że tym razem miałam przyjemność oprowadzać rodzinę, gdzie tata był Polakiem, a żona i córka Amerykankami, które rozumiały i mówiły po polsku. Także przez 45 min mówiłam pół po polsku, pół po angielsku. Nie mogłam się sama zdecydować. Z tego co się od nich dowiedziałam, studia w Stanach wcale dobrze nie wypadają i oni bardzo by chcieli, żeby ich córka uczyła się w Danii. W ogóle mnie zaskoczyli, ponieważ ja składając do Danii nie patrzyłam na żadne opinie o szkole, a na pewno nie zastanawiałam czy po tej szkole będę miała pracę. Ale dobrze usłyszeć, że moja szkoła ma bardzo dobre opinie i większość ludzi ma dobrze płatną pracę po niej.
Po oprowadzaniu czas na poprawienie raportu. W zasadzie zajęło nam to godzinę, ale musieliśmy czekać kolejną, aż dostaniemy się do tego magicznego pokoju. Kiedy tam weszliśmy i nauczyciele omówili z nami to co napisaliśmy stwierdzili, że nadal trzeba trochę poprawić ułożenie raportu. Zajęło nam to 5 min, a znowu musieliśmy czekać godzinę, aby tam wejść. Po 8h w szkole, stresujących godzinach wróciłam do domu. Masakra. Mamy to już za sobą i teraz czas na indywidualne prezentacje i oficjalnie mamy wakacje.! Zdecydowanie to była jedna z lepszych grup w jakich pracowałam ^^
Ostatnie trzy tygodnie nauki. Kiedy wróciłam do Herning myślałam, że normalnie będę miała zajęcia w szkole. Okazało się, że nie ma żadnych...
exam
Kiedy wróciłam do Herning myślałam, że normalnie będę miała zajęcia w szkole. Okazało się, że nie ma żadnych wykładów tylko praca w grupach. W ciągu trzech tygodni mamy tylko jedno spotkanie z nauczycielami, które odbyło się wczoraj oraz dwie prezentacje: pierwsza grupowa, a druga indywidualna. Rok szkolny kończę 27 czerwca o godz: 9:00 ;)
Ostatni egzamin polega na założeniu firmy bądź stworzeniu nowej kolekcji w istniejącym już sklepie. Cały raport musi być oparty na jednym z podanych wcześniej trendów: ekologia, technologia etc. Trzy tygodnie na napisanie takiego raportu i stworzeniu całej kolekcji to naprawdę mało. Ja jako purchaser będę miała trochę pracy i trochę w książkach posiedzę.
Moja grupa postanowiła stworzyć kolekcję dla kobiet w ciąży w firmie VERO MODA. Dogadałam się z dziewczynami, że później ja chętnie będę nosiła te rzeczy i mogę modelować im na prezentacji.
U mnie dzisiaj dzień zleciał szybko. Od rana chodzę śpiąca. Dzień bez dwugodzinnej drzemki jest dniem straconym dla mnie. Już coraz więcej też jem i moje zachcianki wcale nie mijają.
Dzisiaj Marysia mi pokazała TV online, gdzie płaci się 20zł na 30 dni i można oglądać około 40stacji, a w tym: HBO, CANAL+, TVN, MTV i etc. Jak dla osób, które przebywają za granicą i nie mają dostępu do oglądania powtórek seriali np. na TVN-ie to jest bardzo dobra opcja. Poza tym dzisiaj obejrzałam cudowny dokumenty z Beyonce. Aż się popłakałam ;)
![]() |
| Postanowiłam od dzisiaj robić zdjęcie brzuszka, żeby widzieć jak maluch rośnie. |
Kiedy przyjeżdżacie do Danii na studia dostajecie żółtą kartę, czyli pozwolenie na mieszkanie tutaj. Jednak gdy już kończycie szkołę, nawet ...
one year break
Piszę to, ponieważ myślę, że to przydatna informacja zwłaszcza dla przyszłych studentów. Dziekankę można wziąć z różnych powodów. Kogoś może nie stać na dalszą naukę, może zachorować.. różne rzeczy się dzieją w życiu. Jednak wbrew plotkom, które krążą nie można ubiegać się o BA i "zarezerwować" sobie miejsca. Dostajecie się i od razu tam idziecie, albo przepada Wam miejsce.
Od wczoraj dostaję tysiące gratulacji i przesympatycznych wiadomości. Dzisiaj tylko weszłam do szkoły i już słyszałam "Monika.!!! Congratulations.!" Mega miło. Jest część osób, która nadal się upewnia czy to na pewno było moje zdjęcie na fb i czy nie wkręcam nikogo. Wiele osób też pyta o dalsze plany i o tatę dzidzi, ponieważ mało osób tutaj poznało Patryka, a na fb nawet nie ma wzmianki, że jestem w związku. Do macania po brzuszku też już się przyzwyczaiłam ^^ Także jak już odważyłam się o tym powiedzieć to już poleci z górki ;)
Moja mama wczoraj zadzwoniła do mnie wieczorem lekko oburzona, że wrzuciłam zdjęcie na fb. Jednak dopiero gdy je zobaczyła zadzwoniła ponownie i się popłakała mówiąc: "O Boże on ma już nóżki". To było takie słodkie <3
Wczoraj przez 5h tworzyłam swoje portfolio. Jeszcze nie jest skończone, ponieważ ciągle coś dodaję. A to jakiś nowy projekt opisuję, a to ...
not a day off
Wczoraj przez 5h tworzyłam swoje portfolio. Jeszcze nie jest skończone, ponieważ ciągle coś dodaję. A to jakiś nowy projekt opisuję, a to zmieniam zdanie odnośnie zakładki "hobby". We środę mam z tego zaliczenie i musi to być zrobione idealnie. Dobrze, że mam jeszcze weekend ;)
Jak wiecie do NY nie lecę, ale jakieś zajęcia z electives musiałam wybrać. Wybrałam Chiny-gospodarka i coś tam ;p Dlaczego.? Ogólnie jestem obrażona za wizę i nic mi się nie podoba, a to były jedyne zajęcia, które trwają tydzień. Dzięki temu lecę do taty do Oslo. Mam nadzieję, że mi planu nie zmienią..
W Danii od ponad 20 lat nie obchodzi się Święta Pracy. Także dzisiaj normalnie mieliśmy zajęcia. Tym razem wypadło na zajęcia w laboratorium i testowanie materiałów. Przez 8h robiliśmy różne doświadczenia i powiem Wam, że było super ;) Nie dość, że dużo się nauczyliśmy to mogliśmy się poczuć jak prawdziwi purchaserzy, ponieważ większość z tego co dzisiaj mieliśmy będziemy robili w swojej pracy. Anders kazał nam robić zdjęcia, więc każdy latał jak szalony z telefonami i robił najmniejszym rzeczom fotki.

Nigdy nie wyobrażałam sobie siebie w laboratorium, ale dzisiaj mi się spodobało i myślę, że jak najbardziej jestem na tak. Jeszcze niedawno zastanawiałam się czy dobrze wybrałam kierunek. Nie jest on jeszcze tak popularny i za dużo nie można o nim dowiedzieć się z Internetu. Przynajmniej jak ja szukałam, to było ciężko. Jednak szczerze powiem, że z upływem czasu jestem pewniejsza, że to jest to co chcę robić w przyszłości.
Niebawem w wersji ang pojawią się opisy tych doświadczeń na blogu. Jak już wspominałam mamy zaliczenie z indywidualnej części i każdy z nas prowadzi bloga.
Po powrocie do domu zauważyłam moją szczurkę leżącą w dziwny sposób w klatce. Od trzech tygodni próbuję ją wyleczyć i nic.. Dostała uczulenia od trocin, które przeszło w grzybicę, a dzisiaj weterynarz powiedział, że to coś z rodzaju świerzba. Od maści do maści a ona wygląda gorzej. Wczoraj jeszcze szalała, skakała po klatce, ale zauważyłam, że bardzo schudła Dzisiaj niestety ledwo chodzi i ciągle leży taka spokojna, jak nie ona.. Tak mi szkoda jej. Jeżeli jej do jutra nie przejdzie to będę musiała ją uśpić. Maleńka ma dopiero ósmy miesiąc a już tak pochorowała się. Jeszcze w dodatku ona zawsze była taka kochana i ciągle spała mi na rękach i była bardziej towarzyska niż ta druga szczurka. Jak sobie pomyślę, że muszę ją uśpić to aż serce mi się kraja. Jeszcze będę walczyła i smarowała ją tymi maściami. Może się uda. Trzymajcie kciuki.!
Dzisiaj pierwsze zajęcia z wiedzy o produkcie. Zaczyna się poważna nauka o tkaninach i praca w laboratorium. Na początku mieliśmy prezentac...
Product Knowlege
Na początku mieliśmy prezentację o tym jak mają wyglądać zajęcia i jak będzie wyglądało zaliczenie przedmiotu. Zostaliśmy podzieleni na dwie grupy, niestety było nas tylko 10 osób, więc kolejna grupa będzie złożona z nieobecnych dziś osób. Każda z grup dostała torbę z ciuchami z jakiegoś sklepu. Mieliśmy nie sugerować się tym jaki to sklep tylko wyobrazić sobie, że mógł to być nawet jeden z najdroższych sklepów na świecie. Te ubrania będą służyły do pracy w laboratorium, więc część będzie spalona, część przefarbowana.. zobaczymy. Jak już mieliśmy te ubrania, musieliśmy stworzyć osobę, która by to nosiła. My wymyśliliśmy Marię. Nawet nie wyobrażacie sobie ile kreatywnych historii wymyśliła nasza grupa. Mega duża ilości śmiechu ;) To jak wyglądają ciuchy i nasza Maria możecie zobaczyć tu.
No właśnie dlaczego piszę to samo po polsku i po angielsku.? Naszym kolejnym zadaniem jest prowadzenie bloga podczas tych zajęć. Nie ważna jest treść, ale zdjęcia, które pokazują naszą codzienną pracę. Myślę, że to bardzo fajny pomysł, ponieważ możemy wykorzystać to do portfolio oraz CV ;)
Kolejne zajęcia były z purchasingu. Dzisiaj był ostatni dzień z naszym nauczycielem Per`em, który zorganizował nam zabawę.! Podzielił nas na 3 grupy i każda z grup musiała napisać 6 pytań i odpowiedzi odnośnie przedmiotów, których uczył. Każda grupa starała się jak mogła wygrać^^ W pewnym momencie wygrywaliśmy, ale później straciliśmy ponad 1000 punktów. Nie powiem, bo było ciekawie i zabawnie. Nawet była nagroda.. szkolne babeczki.! Pyszne są :D My niestety przegraliśmy, ale myślę, że zabawa była świetna ;)
Na koniec Per powiedział nam kilka miłych słów i każdego przytulił. Szkoda, że odchodzi. Uczył nas 3 przedmiotów i było super ;)
Ja kolejny dzień walczę ze sprzątaniem i rozpakowywaniem. W końcu mam zamontowane drzwi do szafy i mój pokój wydaje się większy. Jutro dojdą półki do pokoju i łazienki, bo już się nie mieszczę..
80km do przejechania dla jednej prezentacji wydawało się dziwne. Ostatnia prezentacja w tym tygodniu wypadła na Liceum Ogólnokształcące nu...
Friday-Wrocław/Legnica
Jak sami widzicie całe dnie spędzamy w biegu. Z miasta do miasta, ze szkoły do szkoły, ale w końcu nadszedł ten dzień kiedy nie musimy tyle...
Thursday-Wrocław
Jak sami widzicie całe dnie spędzamy w biegu. Z miasta do miasta, ze szkoły do szkoły, ale w końcu nadszedł ten dzień kiedy nie musimy tyle podróżować.
We Wrocławiu zaczęliśmy od prezentacji w Zespole Szkół numer 1. Tam zostałyśmy powitane przez dwie panie nauczycielki, które były tak miłe, że pokazały nam nawet pracownie swoich uczniów, które znajdowały się w innym budynku. Tutaj towarzyszyli nam uczniowie, którzy już mieli zajęcia z szycia i projektowania, a ich prace były naprawdę mega ciekawe.
Kolejną szkołą we Wrocławiu było Liceum Plastyczne ALA. Początkowo byłyśmy zaniepokojone tak małą liczbą osób, ale tam jak w TEKO nie ma dzwonków i niektórzy się spóźniali, ale ludzie byli naprawdę świetni. Nawet mam kilka osób z tamtej szkoły, z którymi jestem w kontakcie i bardzo ich pozdrawiam ;)
Każda nasza prezentacja powinna teoretycznie trwać 45 min, ale trwa godzinę lub ponad. Ciężko jest też nie spóźnić się do następnej szkoły. Kolejnym przystankiem była Szkoła Plastyczna w centrum. Niestety pan taksówkarz źle nas zawiózł i miałyśmy spóźnienie 20minutowe. Tam miałyśmy dwie prezentacje. Powiem szczerze, że każda szkoła wywarła na mnie pozytywne wrażenie, bo każda była inna. Ale w tej szkole zafascynowało mnie to jak wyglądali ludzie. Zielone, niebieskie, fioletowe włosy wyglądały tak naturalnie. Widać, że też oni siebie bardzo pozytywnie odbierają i nie sądzę, żeby ktoś kto ma swój gust, styl czy osobowość był postrzegany jako gorszy. Sama kiedyś chciałam zielone włosy, ale wiem, że w naszym mieście nie przeszłabym nie słysząc krytyki ;)
Później miałyśmy przerwę i poszłyśmy razem na obiad do Pizzy Hut. W tym momencie zadzwoniła do mnie pani z ambasady i powiedziała, że moja wiza nadal jest odrzucona i jeżeli chcę aplikować jeszcze raz to muszę zapłacić i umówić się na spotkanie. Dziękuję do widzenia ja już wizy nie chcę. Jestem jeszcze młoda i stwierdziłam, że w tym roku odpuszczam, ale się nie poddaję. Za rok aplikowałam na Dubaj, bo tam nie trzeba wizy. Jestem do tyłu o jedną opłatę wizową oraz depozyt, ponieważ moje bilety już są kupione -.- Fajnie, prawda.? Wypłakałam się, wyszlochałam i już mi przeszło. Helle widać, że szukała jeszcze mnóstwa różnych możliwości, aby mi pomóc, ale już nie wiem co mogłabym zrobić.
Resztę wolnego czasu wykorzystałam na zakupach. W końcu coś z ciężko zarobionymi pieniążkami trzeba było zrobić. Jak nie zakupy w NY to chociaż we Wrocławiu. Trafiłam do sklepu Virgo &Szyk na Placu Tadeusza Kościuszki 19, między Arkadami, a Renomą. Sklep jest bardzo niepozorny i może na początku nie wydawać Wam się taki wow, ale uwierzcie, że jak wejdziecie tam to już nie będziecie chcieli wyjść.. zwłaszcza dziewczyny. Ja spędziłam tam dwie godziny i nie wiedziałam jak zapakuję wszystkie moje zdobycze. Kupiłam mnóstwo torebek, spodenki, koszulki, paski oraz portfele. Najlepsze jest to, że kupiłam dużo markowych torebek z River Island, które zauważyłam, że są obecnie w sklepach. Naprawdę ceny przyciągają i za małą kasę można się mega ubrać. Tak samo z ciuchami New Look`a. Asortyment ten sam, a ceny mega inne, niższe. Naprawdę polecam. Wiem, że codziennie mają dostawy i 9 ton torebek i plecaków, które nadchodzi to naprawdę nie jest mało^^
Ogólnie już prawie cały rynek został opanowany przez outlety. Myślę, że to dobrze^^

Jeszcze na koniec dnia miałyśmy spotkanie z jedną dziewczyną, która już aplikowała do TEKO. A później oficjalne zakończenie pracy i hulaj dusza, piekła nie ma.
W tym dniu wyjątkowo można było pospać do 7 rano. Uwierzcie każda godzina czy minuta to skarb. Razem z tą drugą szkołą pojechaliśmy do Z...



























