Latest Posts

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą internship. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą internship. Pokaż wszystkie posty

Ostatnie dni były piękne.!  Pogoda zdecydowanie dopisała. Nagle z ciepłych rzeczy wpadliśmy w letni. Przez 4 dni było ponad 20 stopni. Szcz...

Ostatnie dni były piękne.! 
Pogoda zdecydowanie dopisała. Nagle z ciepłych rzeczy wpadliśmy w letni. Przez 4 dni było ponad 20 stopni. Szczerze mówiąc trochę ciężko było się przyzwyczaić do tych ciepłych dni. Julka niestety nie przepada za taką pogodę, ponieważ cały czas była bardzo nieznośna. Wiadomo, człowiek źle się czuje przy upałach, a co dopiero maluszek. 
Każdy nasz spacer zaczynał się w wózku, a kończył na rączkach. Ja już też ledwo żyłam na wieczór, bo mała jest mega ciężka. 

Każdego dnia cieszymy się z czegoś nowego. Dzisiaj np. pierwszy raz Julka zjadła kilka łyżeczek musu z jabłek i bananów. Początkowo się krzywiła, ale już później sama otwierała buziaka. Taka słodka cała brudna oczywiście, bo rączki również chciały spróbować co to za nowości mama dała. 

Ja jak widzieliście jestem na etapie szycia. W końcu rozpakowałam maszynę i już się napaliłam, że dzisiaj coś poćwiczę, a tu spędziłam 2h na nawlekaniu nici na igłę. Myślałam, że szału dostanę. Co nawlekłam i już próbowałam szyć to mi nić uciekała.. Nie wiem o co chodzi, ale już jutro poradzę się kogoś, bo chęci są.! 


A tutaj zdjęcia z naszego family day ;) 








dress- name it    body, shoes - H&M

O.! Cóż to za szczęście, ostatni egzamin zdany i mogę się teraz rozkoszować moim macierzyńskim. Pół nocy nie mogłam spać, bo cały czas cho...

O.! Cóż to za szczęście, ostatni egzamin zdany i mogę się teraz rozkoszować moim macierzyńskim.

Pół nocy nie mogłam spać, bo cały czas chodziły mi po głowie fragmenty raportu. Strasznie bałam się, że stres mnie zje i zapomnę o czym chcę mówić. Zwłaszcza teraz kiedy im więcej mówię tym szybciej się zapowietrzam (dosłownie). Bałam się też pytań. Wiadomo, że pisząc raport piszesz o wielu rzeczach i niekoniecznie zwracasz aż tak na to uwagę. Coś co dla Ciebie jest oczywiste dla nauczyciela jest świetną okazją do sprawdzenia czy aby na pewno to rozumiesz. Niestety często te oczywiste, najprostsze pytania okazują się tymi najgorszymi.

I tego się obawiałam najbardziej, że zapytają o coś do czego ja nie przywiązałam za bardzo uwagi i nie będę umiała tego wytłumaczyć. Ale na szczęście moje pytania były super.
 Pytali mnie w zasadzie o to co robiłam w firmie. Wszyscy wiecie, że przez ciążę nie mogłam być codziennie na praktykach, ale mój szef był mega wyrozumiały i wysyłał mi zadania na emaila. W zasadzie w firmie spędziłam trzy tygodnie na dziewięć. Z jednej strony cieszę się, bo się nie męczyłam, ale z drugiej strony mam niedosyt, ponieważ myślę, że mogłam jeszcze więcej się nauczyć. Oczywiście były dni kiedy siedziałam 7h na Fb, ale wiadomo, że zawsze mogło się coś wydarzyć co by było super lekcją dla mnie. 

Od samego początku mogłam poczuć się jak pełnowartościowy członek firmy. Zostałam potraktowana z szacunkiem. Fakt, że szef i mi zaufał i pozwolił mi negocjować ceny, robić zamówienia etc bardzo mi dzisiaj pomógł. Nawet nauczyciele byli zdziwieni, że miałam taką okazję, ponieważ większość staży jest na zasadzie przynieś, zanieś, podaj. 

Szkoda tylko, że ja nie skupiłam się aż tak na tym i nie oparłam na tym raportu. Wybrałam model, dzięki któremu przedstawiłam cały profil firmy, a mogłam to zrobić na własnym doświadczeniu, ale następnym razem będę mądrzejsza. 

Podejście nauczycieli było super. Jak zwykle stresowałam się bez potrzeby. Chyba zawsze najgorszy jest ten moment kiedy czekasz na swoją kolej. Potem już jakoś leci. Kiedy weszłam do klasy jeden z nauczycieli od razu mi pogratulował ciąży, pytał kiedy poród, jakie imię, etc. I szczerze powiem, że to bardzo mnie odstresowało. Zwykła, niezobowiązująca rozmowa a ile zdziałała. Prezentacja poszła mi bardzo sprawnie. Nawet nie użyłam notatek, które miałam ze sobą. Na koniec usłyszałam bardzo dużo miłych słów. Stwierdzili, że to była najlepsza prezentacja dotychczas, że mam dużo pozytywnej energii i sprawiłam, że zainteresowali się tą firmą. Tego mi chyba było trzeba, że ktoś pochwalił moją pracę^^ 


Zdecydowanie stres nie był potrzebny, ale postaram się o tym pamiętać przy następnym egzaminie za jakiś rok.! ;)

Drugi dzień stażu a ja już padam na twarz. Siedzenie cały dzień przed komputerem i oglądnie filmów, a siedzenie i pisanie czegoś przez 7h to...

Drugi dzień stażu a ja już padam na twarz. Siedzenie cały dzień przed komputerem i oglądnie filmów, a siedzenie i pisanie czegoś przez 7h to dwie różne sprawy. Ponadto w nocy była taka burza, że początkowo myślałam, że mi się to śni, jak się już wybudziłam to nie mogłam zasnąć. Jak już zasnęłam to Julianowi przypomniało się, że jest bardzo głodny i musi zjeść. Także 4 rano i robimy kanapeczki. Cudowna noc. Dzisiaj żeby się waliło, paliło o 22:00 idę spać.! 

Wcześniej już wspominałam Wam, że mam staż w małej firmie-This socks, która zajmuje się dystrybucją skarpetek, rajstop i pończoch. Aktualnie w firmie jestem tylko ja i mój szef, a w przyszłym tygodniu ma dojść kolejny stażysta. Będę pracowała pięć dni w tygodniu (mam nadzieję) po 7h. Nie jest to dużo, ale jest to męczące. Cały dzień przed kompem trochę męczy. 
Zwłaszcza jak się siedzi przy biurku i ciągle coś pisze.

Pierwszy dzień w nowym miejscu zawsze jest ekscytujący. Ja chyba spodziewałam się większego natłoku zadań, a było tak normalnie. Na dzień dobry dostałam listę co mam zrobić przez cały dzień i w 2h to zrobiłam. Mój szef chce wprowadzić polską biżuterię na duński rynek i tym się zajmowałam. Nie opłaca się zupełnie pozyskiwać akcesoriów z duńskich hurtowni, ponieważ jest to za drogie, a Polska jest jednym z najtańszych państw. 
Po godzinie miałam wysłane wszystkie emaile i na większość już dostałam odpowiedzi, także nie było źle. Już mamy wybrane 2 firmy i w przyszłym tygodniu będziemy wspólnie wybierać biżuterię, która idealnie trafi do naszej grupy docelowej. 
Szczerze powiem, że bardzo podoba mi się to, że mój szef liczy się z moim zdaniem. Wczoraj jak wybieraliśmy skarpetki, które miał zamówić do firmy i mimo, że przy kilku parach się nie zgadzaliśmy, bo dla mnie były brzydkie, a okazało się, że w Danii najlepiej się sprzedają, doszliśmy do porozumienia. Ja mam inne podejście do tego co bym założyła. Nie jestem na tyle odważna, żeby założyć żółte skarpetki w panterkę do czarnych butów,np. A okazało się, że w Danii im bardziej kolorowe są skarpetki tym lepiej się sprzedają. 

Dzisiaj natomiast miałam zająć się pozyskaniem nowej hurtowni z rajstopami. Po przejrzeniu katalogów z dwudziestu firm wybrałam dwie. Szczerze powiem, że nie sądziłam, że w dwa dni tak dużo się nauczę. Jednak im mniejsza firma tym lepiej, ponieważ wszystko wiem od razu i mam z szefem bezpośredni kontakt. Może to co robię nie typowe dla purchasing, ale dla przedsiębiorczości jak najbardziej. Z dnia na dzień wiem lepiej jak prowadzić firmę. Cały czas go wypytuję o początki firmy, oczywiście w ramach raportu ;) 
Resztę dnia spędziłam na kompletowaniu katalogów. Dostałam cały cennik z jednej firmy i musiałam do każdej nazwy znaleźć zdjęcie na stronie. Trochę było z tym roboty, ale po 3h dałam radę. 
Jutro przychodzi jedno zamówienie, więc będę dbała o Instagrama firmy i fb. Ponadto muszę przeliczyć prawie 3 tys skarpetek czy aby na pewno się nie pomylili wysyłając je. Przynajmniej czas szybko zleci. 



Ach.! Nie uwierzycie. Wczoraj siedzę sobie na Fb i patrzę a mój znajomy dodał post, że jedzie z rodziną do Legolandu. I tak się zgadaliśmy, że zaraz idziemy na obiad i na małe zakupy w Herning. Tak się cieszę, że spotkam znajome twarze w Danii ;)