Latest Posts

Ostatnie trzy tygodnie nauki. Kiedy wróciłam do Herning myślałam, że normalnie będę miała zajęcia w szkole. Okazało się, że nie ma żadnych...

Ostatnie trzy tygodnie nauki.

Kiedy wróciłam do Herning myślałam, że normalnie będę miała zajęcia w szkole. Okazało się, że nie ma żadnych wykładów tylko praca w grupach. W ciągu trzech tygodni mamy tylko jedno spotkanie z nauczycielami, które odbyło się wczoraj oraz dwie prezentacje: pierwsza grupowa, a druga indywidualna.  Rok szkolny kończę 27 czerwca o godz: 9:00 ;)

Ostatni egzamin polega na założeniu firmy bądź stworzeniu nowej kolekcji w istniejącym już sklepie. Cały raport musi być oparty na jednym z podanych wcześniej trendów: ekologia, technologia etc. Trzy tygodnie na napisanie takiego raportu i stworzeniu całej kolekcji to naprawdę mało. Ja jako purchaser będę miała trochę pracy i trochę w książkach posiedzę.
Moja grupa postanowiła stworzyć kolekcję dla kobiet w ciąży w firmie VERO MODA. Dogadałam się z dziewczynami, że później ja chętnie będę nosiła te rzeczy i mogę modelować im na prezentacji.



U mnie dzisiaj dzień zleciał szybko. Od rana chodzę śpiąca. Dzień bez dwugodzinnej drzemki jest dniem straconym dla mnie. Już coraz więcej też jem i moje zachcianki wcale nie mijają.

Dzisiaj Marysia mi pokazała TV online, gdzie płaci się 20zł na 30 dni i można oglądać około 40stacji, a w tym: HBO, CANAL+, TVN, MTV i etc. Jak dla osób, które przebywają za granicą i nie mają dostępu do oglądania powtórek seriali np. na TVN-ie to jest bardzo dobra opcja. Poza tym dzisiaj obejrzałam cudowny dokumenty z Beyonce. Aż się popłakałam ;)

Postanowiłam od dzisiaj robić zdjęcie brzuszka, żeby widzieć jak maluch rośnie. 


Kiedy przyjeżdżacie do Danii na studia dostajecie żółtą kartę, czyli pozwolenie na mieszkanie tutaj. Jednak gdy już kończycie szkołę, nawet ...

Kiedy przyjeżdżacie do Danii na studia dostajecie żółtą kartę, czyli pozwolenie na mieszkanie tutaj. Jednak gdy już kończycie szkołę, nawet AP tracicie pozwolenie. Można się ubiegać o żółtą kartę samemu, bądź kontynuować studia lub iść do pracy i wtedy ją dostajecie na nowo na określony czas. Do czego zmierzam. Wiele osób pyta mnie co zrobię ze szkołą teraz. Sprawa jest prosta. Biorę rok przerwy od stycznia. Chciałam spróbować skończyć AP i wtedy wziąć rok przerwy. Jednak nie opłaca się to dla mnie, ponieważ stracę status studenta, a nie wiadomo czy w tym roku otworzą BA z purchasingu, ponieważ prawdopodobnie nie ma tylu chętnych. Także kończąc wtedy AP zostaję z niczym. Nie wiem czy od razu bym dostała pozwolenie na mieszkanie w Danii, poza tym straciłabym prawo do mieszkania w studenckim mieszkaniu, które jak wiadomo są trochę tańsze. Oczywiście dowiadywałam się też czy mogę z dzieckiem być na studenckim mieszkaniu i w spółdzielni powiedzieli, że nie obchodzi ich czy ja mam jedno czy piątkę dzieci. Mam status studenta, mam mieszkanie.

Piszę to, ponieważ myślę, że to przydatna informacja zwłaszcza dla przyszłych studentów. Dziekankę można wziąć z różnych powodów. Kogoś może nie stać na dalszą naukę, może zachorować.. różne rzeczy się dzieją w życiu. Jednak wbrew plotkom, które krążą nie można ubiegać się o BA i "zarezerwować" sobie miejsca. Dostajecie się i od razu tam idziecie, albo przepada Wam miejsce. 





Od wczoraj dostaję tysiące gratulacji i przesympatycznych wiadomości. Dzisiaj tylko weszłam do szkoły i już słyszałam "Monika.!!! Congratulations.!"  Mega miło. Jest część osób, która nadal się upewnia czy to na pewno było moje zdjęcie na fb i czy nie wkręcam nikogo. Wiele osób też pyta o dalsze plany i o tatę dzidzi, ponieważ mało osób tutaj poznało Patryka, a na fb nawet nie ma wzmianki, że jestem w związku. Do macania po brzuszku też już się przyzwyczaiłam ^^ Także jak już odważyłam się o tym powiedzieć to już poleci z górki ;) 

Moja mama wczoraj zadzwoniła do mnie wieczorem lekko oburzona, że wrzuciłam zdjęcie na fb. Jednak dopiero gdy je zobaczyła zadzwoniła ponownie i się popłakała mówiąc: "O Boże on ma już nóżki". To było takie słodkie <3

Od trzech tygodni zabieram się, aby napisać tego posta i ciągle nie wiem jak. Nie wiem jak przekazać najpiękniejszą wiadomość światu. 22.0...

Od trzech tygodni zabieram się, aby napisać tego posta i ciągle nie wiem jak. Nie wiem jak przekazać najpiękniejszą wiadomość światu.

22.05.2013 dowiedziałam się, że zostanę mamą. Zupełnie przypadkowo wszystko się stało. Poszłam do lekarza i byłam pewna, że to zatrucie pokarmowe. Dosłownie umierałam przez trzy dni. Po rozmowie z lekarzem i po pobraniu krwi wszystko stało się jasne. W moim brzuszku rozwijała się mała fasolka, a ja miałam ciążowe mdłości.
Już tego samego dnia zadzwoniłam do Patryka i rodziców. Z początku obawiałam się ich reakcji, ale powiem szczerze, że mam najcudowniejszych rodziców na świecie.! Od razu rozmowa zaczęła się od słów "Super będę dziadkiem, będę rozpieszczał" "ojejku będę babcią, ale cudownie". Strach przed wypowiedzeniem tego na głos był bardzo niepotrzebny. Jestem dumna, że mam takich wspaniałych rodziców i chłopaka.

W następnym tygodniu zrobiłam ostatnie badania u lekarza. Jak tylko weszłam do przychodzi i powiedziałam, że jestem w ciąży dostałam mnóstwo przydatnych informacji dla przyszłych mam. W ciągu 40min miałam ustalone wszystkie następne badania, wizyty u lekarza, u położnej. Postanowiłam, że chcę urodzić w Danii. I tak studiuję i nie zamierzam póki co wracać do domu, więc dlaczego nie. Poza tym nie będę się martwiła o dzidzię, bo tutaj będzie miała jakąkolwiek opiekę na najwyższym poziomie.

Od razu postanowiłam też pojechać do domu na tydzień. Jeszcze tak mi się pięknie złożyło, że miałam cały tydzień w szkole wolny. W Kołobrzegu poszliśmy od razu z Patrykiem do lekarza i na USG po raz pierwszy zobaczyliśmy "fasolkę" co niczym nie przypominała dzidzi a nawet miała tułów większy niż główkę. I ten moment, kiedy na USG usłyszeliśmy serduszko. To było coś najpiękniejszego na świecie. Ten moment rozwiał wszystkie moje niepewności i lęki. "Będę mamą" tylko ta myśl chodziła mi po głowie.
Patryk jest bardzo zaangażowany w bycie tatą, aż czasami ze szczęście zdarza mi się płakać jak widzę jak wszyscy się mną opiekuję. Stwierdzam, że to będzie najbardziej rozpieszczone dziecko na świecie. Jeszcze się nie urodziło, a już wszyscy spełniają jego zachcianki. Oczywiście od 6 tygodnia moje dziecko codziennie ma ochotę na coś innego. Nie ma tak, że zjem co dostanę. To musi być coś na co mamy mega ochotę. Można zwariować jak nagle macie ochotę na makaron z tuńczykiem i placki z jabłkami w tym samym momencie ;)

W Kołobrzegu już niektórzy widzieli po mnie, że jest coś inaczej. Mimo, że dzisiaj mamy dopiero dziewiąty tydzień dzidzia wystaje, a ja robię się coraz większa. Chociaż jeszcze nie przytyłam przez mdłości. Przez trzy tygodnie codziennie rano umieram. Szczerze powiem, że tego akurat nie życzę nawet największemu wrogowi. Zanim ogarnę się, żeby gdziekolwiek wyjść mijają 3-4h.
Na szczęście mam cudowną rodzinę i kochanego chłopaka, którzy codziennie robili mi śniadanko i kolacje do łóżeczka w domu. Przez ten tydzień czułam się jak księżniczka. Oczywiście wstawałam wcześniej niż wszyscy, bo ciągle chodzę głodna, więc budziłam Patryka słowami "Kochanie, Julian wstał i jest baaardzo głodny".

No właśnie jeżeli chodzi o imię, to jestem święcie przekonana, że to chłopiec, wręcz zdziwię się jak będzie to dziewczynka. Od dnia kiedy się dowiedziałam mówię do brzuszka "Julianek". Poza tym zawsze chciałam mieć synka. Oczywiście moi i Patryka rodzice chcą, żeby to była wnuczka.




Dużo osób pyta się mnie czy się nie boję, że jestem taka młoda. Oczywiście, że się trochę boję, myślę, że to zupełnie normalne. Jestem pewna, że sobie poradzę. Od siódmego roku życia mam styczność z malutkimi dziećmi i w tym wieku pierwszy raz miałam niemowlę na rękach i zmieniałam mu pieluchy. Sama pilnowałam ośmioro dzieci w różnym wieku i skoro ich rodzice byli zadowoleni to myślę, że nie jestem taka zła w tym.

Cały czas nie mogę sobie jeszcze wyobrazić, że w brzuszku mam dzidzię. To takie dziwne i niesamowite uczucie.


No dobrze, to teraz poznajcie Julka. Właśnie wróciłam z wizyty u lekarza duńskiego i maluszek już urósł ponad 1cm.

3.06.2013  Julek ma 1.64cm.
Andrzej Kierznowski

10.06.2013  2.56cm. Rośniemy.! <3

Już dawno mnie tutaj nie było. Za dużo na głowie ostatnio. Ostatnio odwiedziły mnie dwie Polki- Iza i Olga. Iza wygrała konkurs w Polsce i...

Już dawno mnie tutaj nie było. Za dużo na głowie ostatnio.

Ostatnio odwiedziły mnie dwie Polki- Iza i Olga. Iza wygrała konkurs w Polsce i dzięki temu została zaproszona na 3 dni do Herning do Teko jako gość specjalny. Dlaczego akurat Herning i Teko.? Każdy z kandydatów mógł wybrać szkołę, w której chciałby studiować i do niej się wybrać. W nagrodę mogła również zabrać swoją koleżankę. Obie spały u mnie w domku, ponieważ łatwiej mi było z nimi się widzieć i oprowadzać je po Herning. W przyszłym roku Iza zaczyna tutaj studia (retail) i myślę, że to była świetna okazja, aby zobaczyć jak wszystko wygląda. Obie dołączyły na moje zajęcia o Chinach. Szczerze powiem, że jak pojechały we wtorek to mi się tak smutno zrobiło ;) Lubię mieć gości w domu, a one były naprawdę fajne ;)

Wracając do zajęć. W tym tygodniu mam zajęcia o Chinach jako o państwie, kulturze i biznesie.
Na tych zajęciach mamy okazję, aby zobaczyć jak Chińczycy patrzą na świat, co dla nich jest najważniejsze podczas biznesowych spotkać etc. Nawet mieliśmy szybką naukę języka chińskiego^^. Zajęcia są bardzo fajne, ponieważ pracujemy w grupach i mamy dużo zadań i problemów, które musimy wspólnie rozwiązać. Ten tydzień jest bardzo intensywny. Zajęcia są codziennie od rana do wieczora, ale dzięki temu przyszły tydzień mamy wolny i jutro już jadę do Kołobrzegu ;)

Szczerze mówiąc, nie jestem aż tak zainteresowana tymi electiwami, ponieważ miałam lecieć od tego NY. Bosz jak widzę te wszystkie zdjęcia to mnie krew zalewa, że przez głupią babę nie poleciałam, a moje marzenie teraz będzie odłożone na kilka lat.. ;(

Dzisiaj po raz pierwszy odważyłam się sama zrobić spaghetti carbonara. Nie wiem czemu wcześniej szłam na łatwiznę zalewając proszek z saszet...

Dzisiaj po raz pierwszy odważyłam się sama zrobić spaghetti carbonara. Nie wiem czemu wcześniej szłam na łatwiznę zalewając proszek z saszetki śmietaną. Jak się sama przekonałam jest to bardzo łatwe i mega smaczne danie. Niestety jest bardzo kaloryczne, ale raz na jakiś czas można sobie pozwolić ^^ 

Co potrzeba.? 

*ok 500g makaron spaghetti
*wędzony boczek

*mała śmietana 18%
*3 żółtka
*oliwa z oliwek 

*1 ząbek czosnku
*1 duża cebula
*ser żółty do starcia

Przygotowanie:


Ugotować makaron. Na patelni podsmażyć pokrojony boczek. Po około 3 minutach przekładamy boczek do miski i na patelnię wrzucamy pokrojoną w kostkę cebulę i smażymy na oliwie z oliwek. 
 Jak cebulka zrobi się przezroczysta dodajemy czosnek i smażymy kolejne 3 minuty. W tym czasie żółta roztrzepujemy w szklance, dodajemy do nich 3 łyżki śmietany oraz ser i mieszamy. 4 łyżki śmietany dodajemy na patelnię razem z podsmażonym boczkiem i cebulką. Następnie dodajemy masę jajeczno-śmietanową. Doprawiamy odrobiną soli i dużą ilością świeżo mielonego pieprzu.  Ugotowany makaron dodajemy na patelnię, dokładnie mieszając i przekładamy na talerze. Posypujemy  dodatkowo serem bądź tylko dekorujemy bazylią.





Smacznego.! ;)